Gruziński balet narodowy „Sukhishvili”: podróż po całej Gruzji

Gruziński balet narodowy – brzmi podniośle i dostojnie. Jednak tancerze z grupy „Sukhishvili” udowadniają, że balet nie jest ani trochę nudny! To ekscytujące show, które przez ponad 70 lat istnienia porwało tłumy na całym świecie. W lutym 2016 ponownie odwiedzą Polskę . W wywiadzie dla Onet Muzyka, dyrektorka zespołu Nino Sukhishvili wyjaśnia czym różni się gruziński balet od klasycznego, opowiada o tym, jak to jest pracować w rodzinnym biznesie i dlaczego była zmuszona odwołać występy w Rosji.

sukhishvili_nino

Halina Jasonek: Zacznijmy od tego, czym właściwie jest gruziński balet i co różni go od klasycznego?

Nino Sukhishvili: Jest wielka różnica między gruzińskim baletem a klasycznym. Balet klasyczny znany jest każdemu, a „Jezioro łabędzie” czy „Don Kichot” mogą tak samo wyglądać wszędzie na świecie – we Włoszech, Rosji czy Stanach Zjednoczonych. Gruziński Balet Narodowym powstał 70 lat temu i bazuje na tradycyjnych gruzińskich tańcach. Żeby występy były jeszcze bardziej spektakularne, założyciele stworzyli nowe układy, które oczywiście zanurzone były w folku i połączyli je ze współczesnymi krokami. Myślę, że to dlatego nasz show odniósł sukces na całym świecie.

Jakie są najciekawsze aspekty gruzińskiego folkloru?

Gruzińskie tańce są naprawdę ciekawe. W dodatku bardzo różnią się między sobą: tańce z rejonów górskich są zupełnie inne niż te z wybrzeża. Nawet najmniejsze wioski mają swoje własne wyjątkowe tańce. W górskich regionach kobiety są bardziej aktywne, w tańcu mogą wykonywać te same kroki co mężczyźni. To przez to, że życie tam jest o wiele trudniejsze, chociażby ze względu na surowy klimat. Historia naszego narodu: charakter, sposób myślenia, zwyczaje, tradycje – wszystko to znajduje odzwierciedlenie w gruzińskim balecie. Na scenie wygląda to porywająco. Tancerze występują w trudnych i obciążających fizycznie pozach np. na kolanach. Mężczyźni tańczą też na palcach, tak jak w klasycznym balecie, ale nie używają baletek z usztywnieniem. Mają buty z tak cieniutkiej skóry, że są jak skarpety. Tancerze używają też broni: mieczy, sztyletów, tarczy, bo Gruzini to doświadczeni wojownicy. W przeszłości wielokrotnie musieli bronić kraju przed najeźdźcami.

Dla wielu ludzi balet to nudna rozrywka dla wyższych klas. Dominuje stereotyp, że trzeba się na nim znać, żeby umieć go docenić. Z gruzińskim baletem jest inaczej?

O tak. Występ grupy Sukhishvili to spektakularne i bardzo dynamiczne show dla całej rodziny: od dzieci po seniorów. Nie ma czasu na nudę. Są elementy sztuk walki, akrobacje. W dodatku tancerze mają przepiękne, bardzo dopracowane, kolorowe kostiumy.

Oglądając występ można poznać historię Gruzji?

Oczywiście. Ludzie, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o Gruzji, po przedstawieniu mogą sobie wyobrazić co to za kraj i naród. Taniec pokazuje naturę ludzi, którzy mieszkają w tym malutkim państwie na granicy Europy i Azji. Ze względu na sytuację geopolityczną, Gruzja zawsze miała problem z sąsiadami. Przedstawienie wszystko to obrazuje. A taniec jest zrozumiały dla wszystkich, to jak podróż po Gruzji!

No właśnie, to jaka jest ta gruzińska dusza?

Gruzini zamieszkują te tereny od wieków. To pradawny naród. Kochamy swój kraj, będziemy go bronić do upadłego, a dla niepodległości zrobimy wszystko. Gruzini darzą kobiety ogromnym szacunkiem, co widać też w tańcu. Uwielbiamy też współzawodnictwo i rywalizację, ale mamy artystyczne dusze. Warto też pamiętać, że Gruzja to ojczyzna wina.

Taniec jest popularny wśród Gruzinów?

Bardzo. Nie znam kraju, gdzie folkowe tańce byłyby tak popularne, jak u nas, co mnie niesamowicie cieszy. Szczególnie dumna jestem z tego, że lubi je młodzież. Tańczy co trzecie dziecko w Gruzji. Nie ma wesela czy imprezy bez tańczenia. To jeden ze sposobów, by zachować tradycję dla przyszłych pokoleń.

Nino Sukhishvili o historii grupy

Jak ro­zu­miem, to pani ro­dzi­na za­ło­ży­ła grupę Su­khi­shvi­li i do dziś ją pro­wa­dzi?

Za­ło­ży­li ją moi dziad­ko­wie: Iliko Su­khi­shvi­li i Nino Ra­mi­shvi­li. To oni stwo­rzy­li wszyst­kie te tańce, a my przez lata do­da­wa­li­śmy do pro­gra­mu ko­lej­ne. Dziś grupą za­rzą­dzam ja i mój brat, a za­czy­na­li­śmy jako zwy­kli tan­ce­rze. Je­ste­śmy już trze­cią ge­ne­ra­cją. Je­stem z tego dumna i nie mogę sobie wy­obra­zić, bym ro­bi­ła w życiu coś in­ne­go. Prze­cież to na­zwi­sko mojej ro­dzi­ny jest w na­zwie. To nie tylko spra­wa za­wo­do­wa, ale też oso­bi­sta.

A lubi pani tak bli­sko współ­pra­co­wać z człon­ka­mi ro­dzi­ny?

Za­wsze bar­dzo to lu­bi­li­śmy. Ta grupa to hi­sto­ria mojej ro­dzi­ny. Uwiel­bia­łam pra­co­wać z moją bab­cią, którą była wspa­nia­łą ko­bie­tą. Do­brze wspo­mi­nam też pracę z moim ojcem, który był świet­nym tan­ce­rzem, a potem dy­rek­to­rem grupy. Po­ma­ga­łam mu wtedy. Teraz pra­cu­ję z bra­tem i też świet­nie się do­ga­du­je­my. On jest głów­nym cho­re­ogra­fem, a ja dy­rek­tor­ką.

Pani dziad­ko­wie po­zna­li się tań­cząc i za­ko­cha­li w sobie. Dziś w gru­pie jest wiele mał­żeństw?

Za­wsze ja­kieś są. Cza­sem wię­cej, cza­sa­mi mniej. To za­le­ży od po­ko­le­nia. W tej chwi­li są trzy mał­żeń­stwa. Wiele po­dró­żu­je­my, spę­dza­my dłu­gie ty­go­dnie i mie­sią­ce w tra­sie. Ale ka­rie­ra tan­ce­rza nie jest długa. Wcze­śnie się za­czy­na i wcze­śnie koń­czy. To jak życie spor­tow­ca.

Nie­daw­no od­wo­ła­li­ście wy­stęp w Rosji. Był to wyraz wspar­cia dla Ukra­iny. Uważa pani, że to ważne by ar­ty­ści wy­po­wia­da­li się w kwe­stiach po­li­tycz­nych?

Wie pani, to trud­ne py­ta­nie. To moje oso­bi­ste sta­no­wi­sko. Zde­cy­do­wa­łam się od­wo­łać przed­sta­wie­nia, bo uwa­żam, że to było wła­ści­we za­cho­wa­nie. Na Ukra­inę jeź­dzi­my z wy­stę­pa­mi już od 10 lat. Każ­de­go roku spę­dza­my tam zimę. Ten kraj stał się bli­ski za­rów­no Gru­zji, jak i mnie oso­bi­ście. Ostat­ni rok był dla Ukra­iny bar­dzo trud­ny. Wy­stą­pi­li­śmy tam 42 razy w cza­sie wojny. Po tym, co tam zo­ba­czy­łam i po­czu­łam, nie mo­gła­bym po­je­chać do Rosji. Myślę, że ar­ty­ści to zwy­kli lu­dzie, któ­rzy tak jak wszy­scy – nawet dzien­ni­ka­rze, mogą mieć wła­sne po­glą­dy po­li­tycz­ne. Rosja wy­rzą­dzi­ła też wiele złego mo­je­mu kra­jo­wi.

Wy­stę­po­wa­li­ście tam po ro­syj­sko-gru­ziń­skim kry­zy­sie w 2008 roku?

Nie. Ostat­ni raz by­li­śmy w Rosji w 2005 albo 2006 roku. Wiem, że gru­ziń­skie tańce i kuch­nia są tam bar­dzo po­pu­lar­ne. Ala cała ta sy­tu­acja jest zbyt skom­pli­ko­wa­na i nie mo­gła­bym wy­stę­po­wać w Rosji. Ro­zu­miem ludzi, któ­rzy mówią, że sztu­ka to sztu­ka, a po­li­ty­ka to po­li­ty­ka. Myślę, że sport i sztu­ka za­wsze są w jakiś spo­sób upo­li­tycz­nio­ne, szcze­gól­nie w Rosji.

http://muzyka.onet.pl/alternatywa/gruzinski-balet-narodowy-sukhishvili-podroz-po-calej-gruzji/tb9ew